sobota, 24 stycznia 2009

Szalone hiszpańskie wiatry

Dzieci nie chodzą do szkoły, w niektórych regionach najwyższy stopień zagrożenia i totalna dezorganizacja. A to tylko wiatr. No może nie tylko, bo on nie wieje ale piździ i nie da się nic robić. Chciałam zrobić filmik żeby pokazać siłę tego wiatru ale wyszło trochę średnio, poza tym zaczęły mnie atakować na tarasie doniczki i wolałam się ewakuować. Może później jeśli wybierzemy się na zwiedzanie mojego ulubionego zamku to uda mi się nakręcić coś innego. Tylko mam problem z aparatem, bo nie wzięłam ładowarki do baterii, a w media markcie nie ma ani ładowarek ani takich baterii.



P.S. Dziś w mojej kafejce zobaczyłam, że obrazy podpisane są polskim nazwiskiem. Mówię do gościa, że to polskie nazwisko i ja też jestem z Polski. I to był błąd, bo okazało się, że kobieta ta jest jego szefową i chyba jej nie lubi.

5 komentarzy:

  1. jakieś widoczne konsekwencje od gościa?

    a wiatry to chyba domena zim w Hiszpanii, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  2. wiatry może tak, ale nie demolujące pół kraju...wczoraj nie dało się nawet wyjść na ulicę bo można było dostać np przelatującym pojemnikiem na śmieci :D dziś już prawie nie ma wiatru, żabojady go przejęły ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. hiszpania jak hiszpania, za to zwierzaka masz pelen wypas :) mala rzecz, a od 5 mnut sie z tego smieje :) a jak Ci tam jest w hiszpanii tak w ogole? wymiatasz? czy zmulasz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Tupcik wymiata :D
    I za krótko tu jestem żeby zmulać :D

    OdpowiedzUsuń