niedziela, 5 lipca 2009

Podróż powrotna i Rumunia


















Biorąc pod uwage, ze z Hiszpanii wyjechałam dopiero o 11 30 w piątek to dotarcie pierwszego dnia do Monako można nazwac sukcesem.


Drugiego dnia we włoszech usłyszałam na radiu, że na bramkach nie mogę płacic kartą. Włochy to specyficzny kraj bez bankomatów. Ostatecznie skończyło się na tym, że kierowcy w kilkukilometrowej kolejce (kolejka i tak miała 2 km jak do niej dojechałam, ale udało mi się ja skutecznie wydłużyc) wyklinali mnie w wielu językach. Pan w budce oczywiscie nie mowil po angielsku. Ostatkiem sil tego dnia dojechalam za Budapeszt i do Rumunii mialam juz tylko 50 km. Wcześniej w Słowenii prezjechałam Ljubljanę i jechałam na Moribor. Przyszła niestety straszna nawałnica i jednocześnie zaczęły się roboty drogowe. Tak padalo ze nie udalo mi sie odczytac znakow na objazdy i pojechalam z powrotem na Ljubljane.
Ten parking to oczywiscie we Wloszech.