sobota, 5 września 2009

z powrotem w domu
















Blog w praktyce zawieszony do kolejnego wyjazdu do hiszpanii czyli mam nadzieję tylko na jakies trzy tygodnie :)

dusseldorf

nie lubie, nie lubie i nie lubie Niemcow. a port lotnicyz Okecie to bajka w porownaniu z dusseldorfem. nie ma ani jednej tablicy informacyjnej i zeby sie czegokolwiek dowiedziec to trzeba stac w dlugiej kolejce do informacji. w dodatku panuja tu niesprzyjajace warunki atmosferyczne. ale jeszcze tylko 3 godziny czekania

piątek, 4 września 2009

Walencja nocą
















U góry poznana w hostelu Ulrika. Przyjechała na erasmusa, i tak strasznie jej zazdroszczę :D

















To niebieskie na zdjęciu u góry to nie ufo, ale księżyc
































A to u góry i na dole jeden z głównych placy w Walencji o północy(to nie żadne święto, oni tak mają o tej porze)

















































A to już Walencja nocą dziesięc godzin wczesniej

















































Nie wszystko jednak wygląda tu tak idealnie :D

Edytka: kartki dotrą jednak z opóźnienie około miesięcznym

wtorek, 1 września 2009

Zaległe zdjęcia- Walencja i Castillo Santa Barbara

















Zdjęcia powinny byc w odwrotnej kolejnosci, ale juz trudno. To u gory to mało związane z tematem posta bo to jak wiadac na zalaczonym obrazku warszawa nad ranem po wyjsciu "na piwko". Moj stan był podobny do jakosci zdjecia, rownie zamroczony :D
















Gdyby to zdjecie bylo zrobione aparatem to pokazaloby jak naprawde to wygladalo. Ale w kazdym razie to Slowacja podczas drogi powrotnej z hiszpanii w lipcu. Nie ma to jak przejechac Slowacje wzdluz zamiast wszerz, czyli jak zabladzic u poludniowego sasiada :D

















Walecja podczas Fallas, u nas nikt by sie tak nie przebral, a jesli juz to wzieliby go za wariata. A tam wszyscy, gdyby jeszcze tak goraco nie bylo to moznaby wyemigrowac
















To u gory to tez walencja ale juz nie pamietam co

















To juz zamek w Alicante na samym poczatku, jakos w styczniu 2009

































Alicante z zamku Santa Barbara wyglada jak slumsy, zreszta z dolu tez niewielu mu brakuje


















Widok na port- duza czesc jachtow nalezy do ludzi pokroju P. Cruz, ktorzy maja tu swoje haciendy i jachty (to nie te slumsy, inna czesc miasta)


















Bianca :D

Reaktywacja czyli wielki mały powrót

Z powrotem w Hiszpanii po locie z przesiadką i przygodami :D Laptop miałam w bagażu podręcznym i on już biedny ma swoje lata i czasem jak mu za gorąco to nie chce się włączyc. Podczas kontroli w Milanie musiałam go wyciągnac i włączyc, ale on wredny akurat sie nie włączył i wzięli mnie za terrorystę którego laptop słuzył do detonacji bomby. Na szczęście się nie wkurzyłam, tylko spokojnie to przeczekałam i w końcu biedna toshiba mnie posłuchała i raczyła się włączyc :D
Tak poza tym to tym razem zadnych zdjec nie bedzie (pozdrawiam brata!!). No chyba, że komorka, ale to chyba mi sie nie bedzie chcialo ich pozniej zgrywac bluetoothem.
W Walencji oczywiscie grzeje, a w hostelu nie ma klimy (nie narzekam, tylko zauwazam) i na dodatek nie dali recznikow (juz narzekam).
Czas cos zjesc i sie pouczyc bo w koncu przyjechalam na egzaminy :D
edytka: nawet teraz zaszaleje i wysle kartki :D tylko adresow nie mam na razie :D