piątek, 23 stycznia 2009

Castillo i brak flagi

Bo mój hostel jest tuż pod zamkiem. A ten zamek jest zazwyczaj dobrym punktem orientacyjnym. Zazwyczaj, a raczej rzadko, bo miasto jest "pagórkowate" i rzadko jest on widoczny. Szczególnie gdy niebo jest zachmurzone można naprawdę stracić orientację. Pełna wiary w siebie wybrałam się dziś na poszukiwanie najbliższego supermarketu zostawiając mapę w hostelu. W końcu nie szłam daleko. Tylko tutaj rzadko gdzie są supermarkety. Trafiłam w końcu na Plaza de Luceros o którym wcześniej nie słyszałam i nawet była tam Mercadona. Wychodząc ze sklepu zaczęłam rozglądać się za zamkiem-od wczoraj w Alicante załamanie pogody i niebo całkowicie zachmurzone. Nie ma szans wyznaczyć kierunku północnego. Ku mej radości ujrzałam w oddali zamek. Ruszyłam w jego kierunku trochę się dziwiąc, że nie poznaję żadnych ulic. Nie chciałam się nikogo pytać o drogę wciąż wierząc w swoje możliwości. Zamek widziałam tylko na początku i później straciłam go z oczu. Trochę mnie dziwił brak widocznej flagi na szczycie. Szłam z dobre pół godziny z pięciolitrową wodą i innymi zakupami. W końcu ponownie ujrzałam zamek i stwierdziłam, że chyba jestem z jego drugiej strony niż mieszkam. To stwierdziłam, że go obejdę- to powinno być maksymalnie 20 min drogi. Wszystko ok, tylko że to był inny zamek. Bo okazało się, że w Alicante są dwa. I chyba coś średnio z moim wzrokiem skoro nie zauważyłam, że to inny zamek na wzgórzu.

1 komentarz:

  1. to rozumiem Alicante juz znasz w całości :) najlepiej sie poznaje miasto bladzac po nim, no moze bez pieciolitrowego baniaka w rece :D

    OdpowiedzUsuń