poniedziałek, 9 lutego 2009

Toledo
















To nie była do końca zwykła wycieczka. Zaczęliśmy ją w dość ekstremalnym stylu, co nie było do końca dobrym pomysłem. Samo miasteczko bardzo ładne, a dla mnie punktem wycieczki była noc w hostelu gdzie można było się wyspać i UWAGA!! msza w Katedrze :) Jeśli ktoś będzie w Toledo to tej mszy nie można przegapić. I pisze zupełnie serio.


















Adam trochę był w średnim stanie po zupełnie nieprzespanej nocy (integrował się z Rene i nawet dobrze im szło)



















Minusem wycieczki była temperatura, która była dużo niższa niz jest w Alicante, ale przynajmniej nie było śniegu. Bo po drodze do Toledo widać było śnieg.
I tutaj ciekawostka. Hiszpańscy drogowcy chociaż mają dużo mniej sprzętu do walki z zimą niż w Polsce nigdy nie dadzą się zimie zaskoczyć. Sprzet do odśnieżania czekał co jakis czas na poboczu autostrady na wypadek gdyby spadł śnieg (widać takie były prognozy). A na tablicach informacyjnych wyświetlały się informacje, że sprzęt jest w gotowości, jednak należy uważać na nawierzchnię, jak i na stojące na poboczu maszyny.
Tak mi się przypomniało, że jadąc to z Polski A czwórką padał śnieg i nie spotkałam ani jednej odśnieżarki.









































































Glenda robiła zdjęcia w supermarkecie zabitemu królikowi. Ja zdecydowałam się na zrobienie zdjęcia niej (jej- polski to trudny język)

























































Miasto otoczone jest rzeką i widoki sa bardzo przyjemne. Zdanie brzmi banalnie ale naprwade sa ładne a tak poza tym to nie wiem czemu podkreśla mi tekst i nie umiem tego wyłączyc :D


























































































Dziś pomogłam na campusie jednemu zagubionemu erasmusowi płci zeńskiej. Szukała biura kontaktów z zagranicą nie mówiac po hiszpańsku i dopiero dotarła tu z Belgii. Niestety nie wiedziała, że miała czas na przyjazd do ubiegłego piatku.

1 komentarz: