czwartek, 19 marca 2009

Walencja i jej Fallas

Święto Józefa obchodzone jest najhuczniej w Walencji, i to w specyficzny sposób. Miasto wypełnione jest przeróżnymi konstrukcjami z różnych materiałów, które właśnie w św. Józefa są spalane. Spalane są wszystkie poza jedną, która została wybrana jako najlepsza.






















Dotarłyśmy do Walencji wcześnie rano i prawie nikogo nie było na ulicach. Można było spokojnie oglądać Fallas- czyli wspomniane wcześniej konstrukcje. Spokój ten jednak szybko się skończył i zamienił w jakiś dramat.













































































































































































Wbrew oczekiwaniom temat polityki i kryzysu nie dominował wśród fallas.



































Nawet nie pastwili się bardzo nad Zapatero








































Jedna z Fallas przedstawiała małpi cyrk. Dotyczyła ona trzech krajów- Polski, Rumunii i Szwajcarii. Niestety nie udało mi się rozpoznac postaci z Polski (Skrzypek??)
































To na dole stanowi pierwotny element kosntrukcji, jednak na początku myślałyśmy, że ktoś po prostu zachował się jak zwierzę :D


















A tu na dole już Walencja sama w sobie. Miasto duuuużo ładniejsze niż Alicante.







































































Poczekalnie w przychodzi publicznej.




















A tu mamy pacjenta publicznego szpitala.






















Karetka przewiezie maksymalnie tylko 14 trupów. (wszystkie napisy przy fallas były niestety tylko po "walencyjsku" i nie zawsze dało zrozumieć się sens)




















Tu już konstrukcje z kwiatów. Zapach niesamowity :D


























































































Ściana z kwiatów. Szkoda, że nie ma punktu odniesienia i nie widać jak duża jest...





















Tu już jest punkt odniesienia :D To też z kwiatów.





















Tu już przypadkiem odwiedziłyśmy wystawę poświęconą Chaplinowi. Całkiem w porządku. No i gratis :D
































A to na dole to coś typowo hiszpańskiego.... Dużo hałasu, dużo dymu, wielki tłum i sztuczne ognie w dzień. Jesli będe mieć chęci i czas to wrzucę filmik z tego "wspaniałego" widowiska. Tak naprawdę to ciężko zrozumieć po co to było. Ale ok, to ich tradycja. Z tym, że petardy brzmiały w mieście cały dzień i bawili sie nimi wszyscy, nawet ci co ledwo umieli chodzić. Z drugiej strony widać, że są z nimi wychowani, bo nie słyszałam ani jednej karetki. Chyba, że służba zdrowia funkcjonuje tak jak to pokazywały fallas :D

















Na dole plac główny miasta pół godziny po zakończeniu "pokazu". Była druga po południu i towarzystwo było juz dość mocno zrobione. Hiszpanie nie bardzo umieją używać koszy na śmieci, co widać szczególnie na takich imprezach. Śmieci są wszędzie, tylko nie w koszach.









































































Gdy już miałyśmy dość Fallas to poszłyśmy pod stadion, ale niestety Mestalla była zamknięta.































Na dole Falla "dziecięca", jak dla mnnie jedna z lepszych.






























































Na dole z kwiatkiem szczęścia :D











































Na dole centrum sztuki i nauki.




















































I dalej zdjęć brak bo padła bateria. Zresztą nie zostałyśmy na "crema" czyli spalanie, bo miałyśmy serdecznie dość huku i dymu. Zresztą tłum na pewno dużo większy niż podczas wybuchów w południe, i w dodatku pijany na pewno w sztok.
Już kierując się powoli do domu widziałyśmy ogromną grupę ludzi z jednego osiedla, wszyscy przebrani za małe dzieci, w dobrych humorach, każdy grał na czym potrafił, szli śpiewając, grając i tańcząc w stronę głównego placu (była godzina 7, więc z ich tempem i na 22 czyli godzinę crema zapewne dotarli).
Jedno Hiszpanom trzeba przyznać- bawić to oni się potrafią.

2 komentarze:

  1. czad :)te kwiaty wygladaja imponujaco
    jaka jest u Ciebie pogoda? na zdjeciach to wyglada na nasz maj...

    a tak z innej beczki - zmieciesz camela w pucharze LM? Znowu na Ciebie licze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. pogoda zalezy od godziny, niemniej jednak cieplej niż u nas w maju...
    mam zmieść camela, a poźniej z Tobą przegrać? Toż to układ!!

    OdpowiedzUsuń