Jadąc do Cartageny widziałyśmy po drodze cudowną plaże do zrobienia tam ogniska. Wczoraj się tam wybrałyśmy, ale niestety było już ciemno. A że ogniska na plaży są zabronione, to tak naprawdę bardzo ciężko znaleźć odpowiednią plażę. Skręciłyśmy w jakąś polna drogę, która prowadziła do latarni morskiej. Tylko Julia nie panikowała, że wszystkie tam zgieniemy :D Droga ciagnęła się przez 5 km, co przy prędkości 10 km/h chwilę nam zajęło. Niestety sam teren latarni był ogrodzony. Chciałam sprawdzić czy za krzakami z którejść ze stron nie ma czasem naszej upragnionej plaży. Racheal z Glenda najpierw chciały zostać w samochodzie, ale same się bały i poszły z nami na obchód. Krzaki ciagnęły się długo, plaży widać nie było. Ledwo znalazłyśmy droge powrotną :D Szukamy dalej :D Ostatecznie po prawie 3h ja juz miałam dość i wjechałam do miasteczka Santa Pola, tam przy domkach letniskowych rozpaliłam na plaży ognisko naszym cennym drewnem kupionuym na stacji paliwowej. Nie było źle. Chciałam się wykapać, ale ilość glonów w wodzie skutecznie mnie zniecheciła. W środę w ciagu dnia jadę znaleźć naszą zaginioną plażę i niedługo kolejne podejście do ogniska z prawdziwego zdarzenia :D I do kąpieli rzecz jasna

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz