niedziela, 8 marca 2009

Obżarstwo i balety

Wczoraj po powrocie z gór jedyne na co miałam czas to prysznic. Po czym w drogę na kolację do Andrei. Sama przyłożyłam się do tej kolacji robiąc skrzydełka w miodzie, które jak zwykle zrobiły furorę (to był czwarty raz gdy je zrobiłam). Po kolacji miałam wrócić do domu (w końcu cały dzień w górach i byłam zmęczona), ale ostatecznie do domu dotarłam o 5. Było to najlepsze wyjście do jakiegoś klubu jak dotąd- nie było bardzo dużo ludzi, a muzyka była naprawdę świetna. Jedyny problem był taki, że nie spałam dużo, bo rano musiałam wstać ugotować pierogi :)
Cynthia- współlokatorka Bianci zaprosiła nas do swojej miejscowości (Novelda) na obiad. Nie chciałyśmy iść z pustymi rękami, dlatego ja zrobiłam pierogi, Bianca naleśniki.
Sama kolacja była baaardzo bogata jak na Hiszpanię. Przed daniem głównym (Paella) była masa przekąsek, a po Paelli pierogi, naleśniki i dwa desery.























U góry Gulia pije denaturat. Przynajmniej tak to wygląda i wbrew pozorom nie zawiera alkoholu.

















Na dole Rizotto z krabami przygotowane przez Andreę






























































Na dole po prawej przedstawiam Cynthię : ) Dziewczyna bardzo fajna, tylko skrzywdzona przez życie i ludzi i patrzy na świat przez czarne okulary.



































Ja już wczoraja wyglądałam jak zombie. Dziś w końcu mam nadzieję się wyspać :)

2 komentarze:

  1. od samego wzroku zdjęcia pociemniały

    OdpowiedzUsuń
  2. widze, ze skrzydelka wyszly :) zdjecia z karnawalu wypas :)

    OdpowiedzUsuń